Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna
Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy
Wrażenia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> Lalka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ola
KMTM


Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 1556
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: czarna dupa

PostWysłany: Wto 1:28, 22 Cze 2010    Temat postu:

według mnie jeszcze KAROLINA TRĘBACZ ! Very Happy

Ostatnio zmieniony przez ola dnia Wto 1:28, 22 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mateuo
KMTM


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 2853
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ustka/Słupsk

PostWysłany: Wto 11:54, 22 Cze 2010    Temat postu:

Suuuper było. Za panią Gierlińską wystąpiła pani Andrzejewska i bardziej mi się podobała. Renia się w monologu o głębokiej przepaści śmiesznie przejęzyczyła. Wszyscy pięknie śpiewali. Karolina Trębacz zupełnie inaczej niż Karolina Merda, ale jej góry brzmiały niesamowicie. Renia i Rafał byli genialni aktorsko. Wokalnie też. Uwielbiam scenę jak Łęcka wjeżdża pierwszy raz na obrotówce. Pan Sikora dostał brawa po ostatnim monologu, był absolutnie wspaniały. Słyszałem instrumenty, których dotad w orkiestrze nie słyszałem. Fajnie jest tak nowe rzeczy wyłapywać. SmileSmileSmile Tylko gdyby widzowie mimo opóźnienia spektaklu o 10 minut nie spóźniali się jak buraki jakieś...

Ostatnio zmieniony przez Mateuo dnia Wto 11:55, 22 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Wto 17:16, 22 Cze 2010    Temat postu:

Dzięki wielkie :*

Spóźnionych widzów nie powinno się wpuszczać, zwłaszcza, jeśli to opóźnienie jest znaczne :/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Sob 17:47, 16 Paź 2010    Temat postu:

14.10.2010

Mieszkanie w Trójmieście faaaaajne jest. W czwartek nastąpił taki oto dialog:

Ja: Dzisiaj "Lalkę" grają. Masz ochotę iść?
Goldi: O, no!
Ja: No to chodźmy.

No to poszłyśmy. Wow, co za odlot, iść tak po prostu do Teatru w środku tygodnia, kiedy ma się ochotę. Ciągle to przeżywam XD

Obsada:
Łęcka - Renia Gosławska
Maria - Kasia Kurdej
Wąsowska - Karolina Trębacz
Florentyna - Ewa Gierlińska
Minclowa - Anna Andrzejewska
Dziewczynka w skrzyni Wysockiego/sprzedawczyni Kuriera - Paulina Łaba
Dama z Piórami - Julia Frankowska

Jak widać, sporo zmian. Była to moja pierwsza "Lalka" po długiej przerwie, bo od festiwalowego spektaklu w kwietniu, który nie pozostawił we mnie po sobie szczególnie pozytywnych wrażeń, tym razem też dostały nam się miejsca w lewej loży, które zresztą bardzo polecam - i dochodzę do wniosku, że wyjątkowo "Lalkę" wolę oglądać z większej odległości. Jakoś wtedy bardziej jestem w stanie docenić jej przepiękną stronę wizualną i niesamowity klimat, paradoksalnie wtedy też lepiej wczuwam się w tę historię i w konsekwencji czwartkowy spektakl sprawił, że na nowo zmieniłam nieco swoje zdanie odnośnie tej produkcji, a może nie tyle zdanie, co osobiste podejście, co nie sprowadza się mimo wszystko do tego samego.

Krótko mówiąc, wyszłam z teatru oczarowana i pełna kotłujących się przemyśleń.

Jak widać, było sporo zmian "personelu" - dodatkowo miałam wrażenie, że pół zespołu chorowało, i u niektórych widać to było silniej, niż u innych. Rafał Ostrowski dawał radę, ale słychać było, że się oszczędza, w piosence z Suzinem przekrzykiwanie się rozegrał samozachowawczo i ostrożnie, w "Paris, Paris" wyraźnie ochrypł i przez chwilę bałam się, że nie da rady pociągnąć spektaklu dalej, ale na szczęście kryzys został opanowany i chylę przed Rafałem czoła po tym, jak "3 kwadranse" wyszły, pomimo niedyspozycji, wstrząsająco. Andrzej Śledź postanowił zneutralizować niedyspozycję, zmieniając intonację swoich kwestii na zdecydowanie niższą i dodając inne smaczki swoim kwestiom ("oło-ło-ło" czy coś na ten wzór rozbrajało!) - wyszło świetnie i znowu chylę czoła, Łęcki wyszedł w rezultacie tak samo świetnie, jak zwykle, i gdyby nie było to podyktowane koniecznością i gdybym nie znała jego wcześniejszej interpretacji, gotowa byłabym uwierzyć, że tak było zawsze. Nie wiem, czy pan Sikora też chorował, ale jeśli tak, to w jego przypadku wyszło to Rzeckiemu tylko na dobre, bo w czwartek grał zdecydowanie oszczędniej, spokojniej, bardziej idąc w stronę słabości, rezygnacji, cichej, bezsilnej goryczy - mniej było charakterystycznej dla niego nadinterpretacji, więcej cichego, zrezygnowanego i zamyślonego tonu, mniej krzyku i w efekcie tego wieczoru mnie autentycznie wzruszył. Nie obraziłabym się, gdyby tak już zostało, bo ten Rzecki był po prostu poruszający i ja absolutnie nie znoszę sceny, kiedy daje Rossiemu album, po czym jest wyszydzany przez resztę obecnych - jest wtedy taki biedny, bezradny, a we mnie złość kipi, no; to jest okrutne i boli mnie oglądanie tego! Sad

Kasia Kurdej też śpiewała moim zdaniem zdecydowanie poniżej swojej normy, a szkoda - reszta zespołu też sprawiała wrażenie wokalnie niedysponowanych i w sumie tylko Karolina Trębacz śpiewała i brzmiała w formie (chociaż aktorsko wolę jednak Karolinę Merdę). Chociaż nie, skłamałam - Tomek Bacajewski też brzmiał świetnie. Anna Andrzejewska mówi zdecydowanie lepszym niemieckim, niż pani Gierlińska, więc zdecydowanie wolę oglądać w tej roli ją; Paulina Łaba sympatycznie, ale ja jednak tęsknię za Magdą Jadowską; Julia Frankowska mi się podobała i bardzo ładnie zaśpiewała swoją solówkę w "Wokulski to głupiec."

Poza tym, muszę pochwalić Renię - poczyniła wyraźne postępy, odkąd ją ostatnio widziałam. Jej Łęcka wydawała mi się w czwartek o wiele bardziej spójna, lepiej przemyślana i trzymana w ryzach konkretnej interpretacji, te niesławne "wiele twarzy" było lepiej uzasadnionych i gotowa chyba jestem przyjąć taki inny, ciekawy obraz Łęckiej, nawet, jeśli ciągle kłóci się z moim wyobrażeniem o tej postaci i nie przyjmuję jej za kanon. Poza tym, słychać, że Renia pracuje nad głosem - śpiewała dużo lepiej, niż na moim poprzednim spektaklu i zdecydowanie lepiej, niż na płycie. Fajnie i oby tak dalej.

Ogólnie czwartkowy spektakl cechowało takie... napięcie. Napięcie emocji, mówiąc dokładniej. Wszyscy grali jakoś tak bardziej, no, po prostu bardziej, grając paradoksalnie mniej - i być może tu był pies pogrzebany (... tu? XD). Może zawdzięczać to muszę dłuższej przerwie od tego spektaklu, dalszemu miejscu, może jakiemuś szczególnemu duchowi, który wstąpił w zespół - ale było pięknie i tak dziwnie smutno, poetycko, magicznie po prostu. Sceny takie, jak wyścigi czy licytacja ponownie zachwyciły mnie i wbiły w fotel, wywołując wyścig ciarek po całym moim ciele, aktorzy po raz kolejny zachwycili swoimi kreacjami, zespół - zgraniem i umiejętnościami i za to jestem bardzo wdzięczna. "Lalka" zdecydowanie jest spektaklem wartościowym, wybitnym, wartym zobaczenia i promowania. Cieszę się, że mogłam to przeżyć.

Z drobnych zmian - zmieniły się nieco aranżacje. Nie wiem, czy na lepsze czy gorsze, przyzwyczaiłam się już bardzo do poprzednich i po prostu brzmiały mi... inaczej. No i pamięć mi nie służy, ale wydaje mi się, że w "3 kwadransach" Wokulski wcześniej miotał się po scenie i między skrzyniami przez cały utwór? W czwartek w jej połowie stanął w miejscu na środku sceny i stał już tak w tym jednym miejscu, nie ruszając stopy nawet o milimetr, aż do chwili rzucenia się pod pociąg, i tylko miotał się ciałem w miejscu, zwłaszcza górną częścią. Wydawało mi się to dziwne, inne. Wolę chyba jednak miotanie się po całej scenie, wtedy ten utwór wydawał mi się bardziej potężny i emocjonalny, chociaż rozumiem zamierzenie takiego a nie innego ustawienia (pociągnięcie wzdrygów wtłaczających w lalkowość wzmożone w chwili kryzysu) - chyba, że tak było przez cały czas i ja po prostu mam amnezję. Poza tym, ten utwór działa na mnie podobnie, jak "Droga Krzyżowa" - jeden aktor, jego emocje, rozpacz, wzmagające się szaleństwo, Rafał jest w tym po prostu mistrzowski i w ogóle zakochałam się w jego Wokulskim. Idealny.

Doszłam też ponownie do wniosku, że metafora z drabiną jest absolutnie genialna w swojej prostocie i że zabiegi reżyserskie Kościelniaka w opowiadaniu historii Prusa to mistrzostwo świata, każdy powinien to zobaczyć, najlepiej w towarzystwie nauczyciela polonisty i potem długo nad tym dyskutować. O.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> Lalka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1