Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna
Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy
Taniec Wampirów
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 31, 32, 33  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> Musicale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mateuo
KMTM


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 2853
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ustka/Słupsk

PostWysłany: Nie 18:28, 25 Maj 2008    Temat postu:

No jest to film, który oglądałem po Niemiecku, próbując się domyślić o co chodzi. Nie ma piosenek. Kilka razy jest cos co przypomina uwerturę musicalu. Stroje podobne do tych romowych, tak mi się wydaje. Nie wiem co jeszcze...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Nie 18:38, 25 Maj 2008    Temat postu:

Yyyyy.. nie mam pojęcia co to jest, ale napewno nie żadne TW.

A co wersji niemieckojęzycznych.
Wiedeńska była fajna. Tzn widać, że ta wersja jest już trochę starawa, ale Barton jako Graf von Krolock. Aaaachh Very Happy Na początku mi się nie podobał (tzn podobal się, ale uważałam, że tylko nasi księżulkowie są fajni Razz). Uwielbiam jak śpiewa końcówki (te wszystkie odpowiedniki np "i wolny JEEEEEEEEEEST" - no kochaaam!). Cornelia Zenz średnio mi się podobała. Wizualnie jak dla mnie nie zabardzo. Wyglądała trochę jak taka sierotka. Alfreda szczerze mówiąc już nie pamiętam (muśze sobie obejrzeć znowu..)
Wersja z Hamburga (z tego co widziałam) taka w miarę. Nie wiem co ja mam, ale niewiele osób z niemieckojęzycznych wampirów mi się podobało. Aktorsko jeszcze jako tako, ale wokalnie.. Kessler strasznie rozpłaszcza dźwięki. Krolock z Hamburga może być. Alfred.. ykhm.. w porównaniu z naszymi Alfredami Ci wszyscy inni wypadają słabo. Albo jestem zbyt dużą patriotką.. Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Nie 23:33, 13 Lip 2008    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych] - dużo fajnych zdjęć Very Happy (Oj, Draco się ucieszy Razz)

Jak pomyślę, że tam sa zdjęcia z pokazu przedpremierowego, to jeszcze bardziej chce mi się wyć Sad Jeeej.. jak tego brakuje Sad Nie sądziłam, że będzie ze mną aż tak źle.. Sad "Pragnienia krwi nie zaspokoi nic..." ehhh Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Pią 16:39, 25 Lip 2008    Temat postu:

Draco się bardzo ucieszy! Very Happy Proszę, nie ma mnie jakiś czas a tu takie niespodzianki *.* Tylko, kurczę, czemu te wszystkie foty tak pomazane znakami wodnymi, że na niektórych nie da się nic zobaczyć? Ja rozumiem, że prawa autorskie, ale wystarczyłby jeden... :/

Fotos z reześmianymi Łukaszem i Malwiną rządzi na całej linii. Ja chcieć wampirki ;(

To może w międzyczasie skrobnę coś o innych wersjach... Wiedeńska, na dobry początek. Moim zdaniem, obsadowo zdecydowanie najlepsza, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszoplanową trójcę: Steve Barton (Krolock), Cornelia Zenc (Sara), Aris Sas (Alfred). Aris jest dla mnie Alfredem numero uno: przepiękny głos, którego mogę słuchać i słuchać, a przy tym aktorsko wspaniały - taki zagubiony, samotny, zamotany i przestraszony, że ach. Cornelia Zenc jest moją ulubioną Sarą - uwielbiam jej głos, a i aktorsko jest bardzo wyważona, wiarygodna, ot, zwykła, wiejska dziewczyna, która nagle dostaje szansę na spełnienie marzeń. O Stevie to się rozpisywać nie będę, powiem tylko tak: Łukasz owszem, jest moim ukochanym Grafem, ale Barton jest, był i zawsze będzie tym najlepszym. Obiektywnie patrząc. Ma sens? Nyo. Poza tym jednak wiedeńska wersja, jako ta pierwsza, jest o wiele surowsza w porównaniu do pozostałych - bardziej oszczędne oświetlenie, nieco bardziej skąpe dekoracje, kostiumy jeszcze nie całkiem dorobione... No i piękny balet zamiast utworu "Czerwone trzewiki" - nie wiem, czy to plus, czy minus, bo balet jest piękny i fajnie, że mogłam obejrzeć także i to cudo, chociaż Trzewiki i Modlitwa rządzą, rządzą, rządzą. Ogólnie wersję wiedeńską oglądam z wielką przyjemnością. Jest tylko jeden minus: Herbert :/ Koszmarnie nijaki, zwłaszcza w porównaniu z późniejszymi aktorami grającymi tą rolę (Wooooociaaaaaaal!!) No i koszmarnie wygląda w tych koronkach, taki... wielki. Ale jak już mówiłam, jest to jedyny minus Smile

Dalej... O wersji hamburskiej niewiele powiem: Kevin Tarte jako Krolock mi się NIE podoba, nie pytajcie, dlaczego, jakoś tak... Za bardzo się rzuca, jego barwa głosu mi nie pasuje, po prostu nie. Takie moje widzimisię. Kessler aktorsko jest bardzo fajną, uroczo zadziorną Sarą, wokalnie jednak mi nie pasuje, jej barwa głosu mnie razi, a w Trzewikach to w ogóle masakra. Herbert - średnio. Pozostali super, no i tu już światła, dekoracje, kostiumy - wszystko idealnie wampirze. I zespół super. Nioch.

Wersja węgierska - musiałam, musiałam napomknąć o wersji węgierskiej Very Happy Kojarzy mi się tak jakoś z naszymi wampirkami... Ale główny atut tej produkcji: Krolock, a ściślej Eghyazi Geza. Bożyszcze. Świetny Krolock, świetny głos, najbardziej podoba mi się w "Zaproszeniu na bal", no super po prostu. Łukasza nikt mi nie zastąpi, ale Geza jest naprawdę super. Sara - i znowu, nie podoba mi się jej głos. Alfred w porządku. Za to dekoracje w Budapeszcie mają, że w mordę strzelił - ogromniaste, przytłaczające, mroczne, PRZEPIĘKNE. I muszę jeszcze napisać o chórze - wspaniały. Równie świetny jest chyba tylko w wersji japońskiej, a już zwłaszcza nasze fajflajnsy z Romy mogą iść się schować do przedszkola.

Korci mnie, żeby rozpisać się jeszcze o Berlinie - wszak byłam, widziałam na własne oczy, a recenzji jeszcze jakoś tak nigdy nie napisałam. Chyba czas najwyższy. Ale to może przy innej okazji...

Wampiry zapraszają, więc tańcz!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Pią 14:36, 01 Sie 2008    Temat postu:

Właśnie mi uświadomiłaś, że powinnam jeszcze raz obejrzeć wszystkie wersje, bo już prawie nic z nich nie pamiętam Razz

A ja na warsztatach, podczas robienia Carpe Noctem uświadomiłam sobie jak baaardzo kocham ten spektakl i jak bardzo kocham Callahana za to co stworzył w tym spektaklu. Matkooo.. cudownie było móc wyjść na scenę, w wampirzym makijażu i zatańczyć TĘ choreografię. Jednak.. Pragnienia krwi nie zaspokoi nic, jak wiadomo, i nienasycony głód wciąż jest, jeśli nie wzmożony. Sad


Ostatnio zmieniony przez Kuncyfuna dnia Pią 14:36, 01 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Sob 12:38, 23 Sie 2008    Temat postu:

Postanowiłam podjąć się ciężkiego zadania - napisania recenzji ze spektaklu, który widziałam ponad rok temu. Ale czuję wewnętrzny przymus, żeby właśnie teraz podzielić się swoimi wrażeniami, zweryfikowanymi upływem czasu. I może teraz w trakcie pisania nie będę płakać Razz

Zaczynamy więc. Wycieczka do Theater des Westens odbyła się w ramach prezentu na moje 18 urodziny, bilety zostały zakupione dla mnie i dla siostry na sobotę 28 lipca na godzinę 14:30. Miałyśmy miejsca na parkiecie, w szóstym rzędzie, numer 10 i 11 - czyli z samego brzegu, tuż przy przejściu, co było wyborem świadomym i jak najbardziej przemyślanym strategicznie Wink

Obsadę miałam, jak następuje:
Graf von Krolock - Mathias Edenborn
Sara - Lucy Scherer
Alfred - Thomas Klotz
Profesor Abronsius - Mathias Schlung
Herbert - Haldor Laegreid
Chagal - Ulrich Wiggers
Magda - Katja Berg
Rebeka - Maike Katrin Schmidt
Kukol - Stefan Budenbender
Tancerze soliści - Kym Boyson, Kevin Hudson, Vanni Viscusi

A w zespole wokalnym, jako Wiejski Głupek i Wampir - Rycerz, Jakub Wocial Very Happy

Już sam teatr wywołał we mnie pisk zachwytu - obwieszony plakatami TW, sprawił, że moje serducho niemalże rwało się na wolność. Przed spektaklem obkupiłam się w sklepiku, a były tam koszulki, przypinki, zakładki, kubeczki, programy, płyty, nuty, długopisy, smycze... Oko świeciło się na wszystko, co tylko miało logo TW. A nad kasą była powieszona gigantyczna, rozwarta szczęka wampirza. Teatr przepiękny, w starym, barokowym stylu, tak na zewnątrz, jak i w środku - czerwone obicia siedzeń, złocone i pięknie rzeźbione balkony i loże, które były puste - w jakim celu, mogłam się domyślać, całkiem słusznie zresztą Wink Scena zasłonięta była nie kurtyną, a ekranem, na którym widniał hologram z wampirzą szczęką. Próbowałam zrobić zdjęcie, ale nie wyszło Sad Scena wydała mi się mała, a zdecydowanie mniejsza od gdyńskiej - dość wąska i naprawdę niewielka, czym byłam dość zaskoczona - jak na takiej scenie pomieścić całe wampirze dekoracje? - jednak okazało się, że nie ma co się martwić.

Na uwerturze leżałam i kwiczałam, z oczami pełnymi łez i gęsią skórką na całym ciele. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Na ekranie animacja, nieco odmienna od naszej - widzimy ośnieżone góry i lasy Transylvanii. Potem na ekranie zaczyna padać śnieg i wyłania się biedna, przygarbiona sylwetka Alfreda...

Słówko o dekoracjach - przepiękne. Bajkowe, mroczne, gotyckie, pełne przepychu, zapierały dech w piersiach i absolutnie wprowadzały w wampirzy klimat. Nic a nic mi nie przeszkadzało, że front zamku w finale I aktu był najwyraźniej z tektury i peleryna Krolosia zaczepiła się o nie, że schody w "Totale Finsternis" niekoniecznie płynnie się przesuwały, że przepiękne, rzeźbione w węże kolumny niekiedy się chwiały, chatka trzeszczała co nieco, a łóżko w "Carpe noctem" dość groźnie się niekiedy chybotało przy gwałtowniejszych ruchach. Chatka Chagalla była urocza, z wielką, puchatą pierzyną śniegu na dachu, wewnątrz standardowo podział na pomieszczenia tak, żeby można się było swobodne i widocznie przemieszczać. Wnętrze i zewnętrze - urocze w pewien dawny, ludowy sposób. Zamek Krolocka - i tu będę piać, bo był absolutnie przepięęęękny! Przepych i mrok, mrok i przepych, groza wiała z każdego zakątka, od frontu poprzez mroczną salę balową, ruszające się portrety wampirów po pięknie zrobioną kryptę i sarkofagi. Biblioteka i łazienka również cudowne. Cmentarz również był niesamowity, aczkolwiek niczym nie odbiegał od innych niemieckich wersji - ale widzieć to na własne oczy, tak blisko, robiło niesamowite wrażenie. Lwią robotę odegrało tu oświetlenie - magiczne, po prostu magiczne. Feeria barw, coś, czego nie da się opisać - dzięki nim w ogromnej mierze czułam się jak w jakimś dzikim, niesamowitym śnie, idealnie współgrały z dekoracjami, aktorami i kostiumami, coś przepięknego.

Kostiumy - urocze. Zwłaszcza strojem Krolocka jestem zachwycona - ale tu nie będę się rozpisywać, powiem tylko krótko, że takie same, jak w wersji hamburskiej. Ja ogólnie lubię niemieckie kostiumy, tak samo, jak polskie - tylko strój Herberta w "Wenn liebe in dir ist" podoba mi się zdecydowanie bardziej w polskiej wersji, podobnie nocna koszula Sary. Czerwone sukienki balowe piękne w obu wersjach. Wszyscy aktorzy wyglądali w nich cudnie. W swoich kostiumach, znaczy się, nie w sukience Sary Wink To samo tyczy się charakteryzacji.

Choreografia - Dennis Callahan, i wystarczy powiedzieć tyle. Kocham wszystkie sekwencje taneczne i zbiorowe z Wampirów, dość ich nigdy nie mam i oglądać to na własne oczy było Przeżyciem.

Nagłośnienie - nie mam nic do zarzucenia Very Happy Jedna tylko Lucy Scherer kiepsko się miejscami przebijała, ale tak wszystkich słychać było bardzo wyraźnie, zgrzytów i wyłączonych mikroportów zero, a kiedy orkiestra przywaliła, ziemia pod stopami dosłownie drżała Very Happy

Ciekawostki warte odnotowania:
- przeniesiono "Dla Sary" w chyba najbardziej sensowne miejsce; zamiast w pierwszym akcie po ucieczce Sary, jak u nas, co nieco rozwlekało dość długi pierwszy akt, czy po duecie Alfreda i Sary w łazience, jak było w wersji oryginalnej, "Fur Sarah" umieszczono po "Carpe noctem". A wyglądało to tak: tuż po "Ein guter Tag", kiedy profesor zeskakuje z łóżka, oznajmia, że idzie się ubrać i zostawia Alfreda samotnie, mrucząc coś pod nosem, i każe mu się przygotować. Młody asystent w ferworze przygotowań łapie torbę, wyjmuje: czosnek, krucyfiks, woda święcona i... Nagle jego mina zmienia się, tężeje, młodzieniec z zamyślonym wyrazem twarzy wyciąga gąbkę, którą dała mu Sara. Przyciskając gąbkę do serca, mając wciąż w pamięci okropny koszmar senny, Alfred wyśpiewuje swoją tęskną arię do ukochanej. Thomas Klotz był w tym genialny i samo rozwiązanie zasługuje na wielkie brawa.

- tancerze w "Czerwonych Trzewikach" zaliczyli przewrotkę XD W chwili, kiedy zaczynają się całować i następuje nagła zmiana pozycji, partner nie utrzymał równowagi i poleciał na ziemię, ciągnąc partnerkę ze sobą. Wygrzebali się szybko z opresji i błyskawicznie wrócili do układu, ale chwilę później niby-Krolock miał wyraźny kłopot z podniesieniem niby-Sary na sam koniec, robił bodajże dwa podejścia. Śniadanka nie zdążył zjeść? Bidactwo. Ale scena sama w sobie była tak niesamowicie piękna i oszałamiająca, że nawet ten drobny incydent nie zdołał zburzyć mi klimatu.

- Magda zaserwowała małą zieleninkę Very Happy W krypcie, kiedy Chagall budzi ją i rozmawiają o balu, Magda oświadcza nagle, że Chagalla i tak nie wpuszczą. A to niby czemu?, obrusza się karczmarz. "Gesicht Kontrolle," (kontrola twarzy, w podtekście wizerunku Wink) oświadcza Magda z wrednym chichotem i daje nura w drewnianą trumnę.

- "Przed zamkiem" - kiedy profesor daje Krolockowi swoją wizytówkę, ten przyjmuje ją uprzejmie, ale kiedy nikt nie patrzy, zerka na nią jak na jakiegoś obrzydliwego robaka. Cudo. Podobnie przy "Pański tom, <Nietoperz>, ha, dosłownie... pochłonąłem" - to "pochłonąłem" ("Ich war... gefangen") Mathias wypowiedział dość ostro zniżając głos, zerkając w bok z pewnym wstrętem, jak gdyby myślał sobie "Ale obciach" i za chwilę miał splunąć. Zagrane po prostu koncertowo.

- "Sala balowa", relacja Herberta z ojcem - cudeńko!! Na samym początku sceny Herbert "wpłynął" (o tym później) na salę, klasnął w dłonie i czekał na gości z brzeżku sceny, z prawej strony (a więc tuż na wprost nas, co wprawiło mnie w bolesny dylemat, czy obserwować jego, czy poczynania tatusia). I stał tak właściwie przez cały czas, kiedy Krolock zaczął śpiewać, aż po ugryzienie Sary. I nie tylko stał, ale całą swoją postawą wyrażał znudzenie, politowanie dla całego tego durnego, staroświeckiego ceremoniału i tylko czekał, aż tatuś przestanie robić mu obciach przez zgromadzeniem. Marszczył brwi, poprawiał falbanki, egzaminował z umiarkowanym zainteresowaniem paznokcie, zerkał ze znudzeniem na akcję na scenie, mierzył wzrokiem męskie wampiry stojące najbliżej (tak się złożyło, że był to głównie Wocial ^^)... Boski Very Happy Zanim Sara zeszła na dół ku swojej zgubie, Krolock zerknął z uniesioną brwią na syna, jakby szukał aprobaty - na to Herbert skłonił się dwornie, ale wyraźnie znudzony, natomiast gdy Krolock już miał ugryźć Sarę i tuż po tym, sytuacja się powtórzyła - spojrzenie Krolocka, w końcu surowe, jakby napominał syna, ale głównie pytające - co ty o tym sądzisz? Czy zgadzasz się? I dyskretne, od niechcenia skinienie głowy tudzież ukłon Herberta w stronę rodziciela. Synek ożywił się dopiero, kiedy Krolock oszczędnym ruchem ręki dał znać, że zaczynają się tańce; wtedy latorośl radośnie klasnęła w łapki, zaczęła dyrygować gośćmi, gdzie i jak mają się ustawić, a sam zajął miejsce w pierwszej parze z lewej strony z uśmiechem mówiącym "No wreszcie, tańce!" Te maleńkie niuansiki były wprost genialne.

- menuet - Haldor i Kubuś tańczący razem Very Happy Kiedy dwaj Herberci patrzyli na siebie, uśmiechali się słodko i mizdrzyli, ale kiedy zwracali twarz przed siebie, miny mieli kamienne i surowe. Boskie. Krolock, kiedy akurat nie patrzył na swoją oblubienicę, zerkał na Herberta z wyrazem twarzy pod tytułem "Co ja muszę znosić". Ostatnie "trzy" profesora było wręcz wykrzyczane ("DREEEEEEEI!"), ale z nikłym skutkiem. Ach, a Krolock genialnie zrobił końcówkę wstępu do "Sali balowej" ("po roku chudym rok tłusty wam dam!") - wzniósł się wyżej, jak w wokalizie, podobnie Borsiert zrobił na koncercie jubileuszowym, brzmiało rewelacyjnie!

- ruch płynno-posuwisty Herberta, czyli jego chód Very Happy Haldor poruszał się, jak gdyby uczył się swoich ruchów u jakiejś modelki. Poruszał rękami w synchronie na boki, jakby pływał, bardzo płynnie, jednocześnie uciesznie kiwając bioderkami. Zwłaszcza po "Gdy miłość się budzi" wyglądało to komicznie, bo biedny Herbercik tłumił złość i upokorzenie, więc jego chód był nieco mniej płynny - genialne!

- relacja Herberta z Ciachem podczas "Carpe noctem" - więcej niż platoniczna, bym powiedziała, panowie mizdrzyli się do siebie przy każdej okazji XD A Ciacho tak do końca półnagi nie był, miał czarny kubraczek na gołą klatę.

- profesor cudownie robił "ciiiiiiiii!" w krypcie, a kiedy nakazał otworzyć grobowce, zrobił to głosem, który śmiało mógłby konkurować z lektorami w horrorach.

- kiedy Alfred wyciągnął "Porady dla zakochanych" z półki i przeczytał tytuł, zrobił minę pełną konsternacji i zdziwienia: jak to? To Krolock czyta coś takiego, jak "Magnetyzm serc?!" Uciecha Very Happy

- Krolock na dachu w "Zaproszeniu na bal" - widziałam, jak się chowa i jak potem w "Modlitwie" tkwi biedny cały czas schowany w kępce śniegu, taki wielki facet, aż mi go szkoda było.

- Sara ma naprawdę wieeeelką gąbkę w łazience Krolocka XD

-Magda bardzo uciesznie flirtowała z Alfredem podczas "Ale tu jasno"

- Wocial jest cudownym Wiejskim Głupkiem! Very Happy

- "Przez ostępy do zamku" - kiedy wampiry zaczynają śpiewać "Sei bereit", pojawiają się nagle w lożach z dwóch stron sceny, tłocząc się niesamowicie i nawet stając na balustradzie, gdzie wywijają pelerynami. Robi to niesamowite wrażenie, zwłaszcza, że wampiry miały białe kołnierze, koszule i mankiety pod smokingami, które świeciły w upiornym świetle na zielono tak, jak ich blade twarze. Kiedy wampir szczerzy się do ciebie i macha peleryną tuż nad twoją głową, robi to naprawdę upiooooorne wrażenie.

Plus wszytkie bliskie spotkania z Kukolem i wampirami opisane w dziale Offtopic Wink Na pewno było tego wszystkiego znacznie więcej, ale nie sposób wszystko zapamiętać...

Teraz co nieco o głównych osobach dramatu.
Krolock - Edenborn - byłam dość zawiedziona, że nie zobaczę Borsierta ani Jacka Rebaldiego, który go zastępował w tym okresie - ale, jak się okazało, niepotrzebnie. Edenborn podobał mi się jeszcze bardziej, niż Borsiert, i to od pierwszego momentu, kiedy stanął tuż nade mną przed "Umarł Bóg". Wielki, przystojny, bardzo szczupły facet, który w kostiumie i charakteryzacji prezentował się idealnie wręcz dostojnie i wampirzo... A którego wygląd zewnętrzny był tylko jednym z atutów. Mathias grał wspaniale, dodawał mnóstwo ciekawych niuansów do swojej postaci, a przy tym był wszystkim, czym Krolock powinien być - ironiczny, nieszczęśliwy, mroczny i zgorzkniały w swojej samotności, skazany tylko na towarzystwo durnego sługi, zniewieściałego syna i wygłodniałej zgrai z cmentarza, która myśli tylko o jednym. Jego Krolock był boleśnie świadomy swojej wartości, a przez to jeszcze bardziej nieszczęsliwy, bo samotny. Sara jest dla niego jedynym ratunkiem. Przy tym wszystkim jego wokal był genialny - jaśniejszy nieco niż większości Krolocków, prezentował sobą arcyciekawą mieszankę klasyki i śpiewu musicalowego, Edenborn świetnie prowadził swoją partię na oba sposoby, co brzmiało wspaniale. Ma przy tym miłą barwę głosu i słuchanie go to była czysta przyjemność. Możecie sobie wyobrazić, jak cudowny był "Nienasycony głód" w jego wykonaniu... Ach. Wspaniały.

Sara - tu z kolei bardzo się cieszyłam, że będziemy mieć właśnie Lucy, bo bardzo byłam jej ciekawa. I nie zawiodłam się - jej Sara okazała się uroczą, prostą wiejską dziewczyną, która ma marzenia i która świadoma jest świata poza chatką, a jednak brak jej odwagi, by śnić o tym świecie odważniej - aż do chwili, kiedy zjawia się nad jej wanną Krolock. Wobec Alfreda jest uprzejma i przyjacielska, ale nawet, kiedy z nim flirtuje, nie widzi w nim potencjalnego ukochanego - cały czas oczy ma utkwione w horyzont, jest w nich iskra, marzenie, które tylko Krolock może jej dać. Wokalnie bardzo przyjemna, wysokie dźwięki przychodziły jej bez wysiłku, dysponuje naprawdę przyjemnym, słodkim a zarazem dojrzałym i dźwięcznym głosem. Ślicznie.

Alfred - Thomas Klotz podbił moje serce już w "He ho, he" Very Happy Równie wspaniały, co reszta zespołu! Bardzo miła powierzchowność, taki przyjemny słodziak, a jednocześnie jego Alfred ma w sobie pewną zadziorność - niby wciąż jest to ten nieśmiały asystent, ale ten akurat gotowy jest iść do celu usilnie, jeśli coś sobie postanowi. Bez żenady mówił "Piękna gąbka", patrząc się jednocześnie w biust Sary Wink Zakochany, ale nie tak całkiem platonicznie, odkrywa w sobie pokłady heroizmu przy Sarze, które jednak czmychają w konfrontacji z wampirami. Bardzo mi się jego interpretacja podobała, taki słodziak dojrzalszy, coś innego. Wokalnie też był wspaniały, miód na uszy.

Profesor - genialny, brawurowy, arcyzabawna parodia Van Helsinga, wokalnie fantastyczny, cudowny, nachwalić się nie mogę. Uwielbiam jego "Tasche!" ("Torba!"), świetnie reagował na wszystkich wokół, bosko beształ Alfreda i wzdychał i przewracał oczami, kiedy młodemu coś nie wyszło,a już Krypta w jego wykonaniu to majstersztyk. Brawa na stojąco.

Herbert - chyba już się domyśliliście, że bardzo mi się podobał Wink Żałowałam, że nie było Wociala, ale Haldor był równie wspaniały, jego pomysł na postać powalał, ślilczny głos, to nic, że wyglądał dość staro do tej roli. Świetny Herbercik i tyle.

Magda - piękny głos, urocza flirciara, która potrafi sobie poradzić z zalotnikami, a jednocześnie ma dość tej dziury. Bardzo na tak.

Rebeki i Chagalla nie pamiętam specjalnie, powiem tylko, że bardzo mi się podobali, a Rebeka wzruszyła mnie sceną, kiedy przykrywa ciało męża płótnem.

Kukol - brawa na stojąco, absolutnie wspaniały! Very Happy

A zespół wokalny i taneczny to po prostu cud, miód i orzeszki, rozpisywać się nie będę, ale wspaniali. Ach.

Cóż... Ja chcę jeszcze raz na wampiry, no! Sad


Ostatnio zmieniony przez Draco Maleficium dnia Sob 21:00, 23 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Sob 21:48, 13 Wrz 2008    Temat postu:

Jako iż Wampiry już nie tańczą i nie zasysają w Berlinie, a jak wiadomo, Niemcy nie mogą bez nich żyć, "nadszedł czas" na roztańczonych krwiopijców w Oberhausen. W rolach głównych wystąpią:

Jan Amman / Kevin Tarte - Graf von Krolock
Sanne Buskermolen - Sarah
Gernot Kranner - Professor Abronsius
Jerzy Jeszke - Chagal

Premiera 7 listopada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Nie 0:26, 14 Wrz 2008    Temat postu:

Nie tylko Niemcy nie mogą bez nich żyć, tyle powiem Sad Do Oberhausen raczej się nie wybiorę, a szkoda...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Nie 10:09, 14 Wrz 2008    Temat postu:

Draco.. Pamiętaj, że kolejna wersja, to szansa na kolejny przeciek i kolejne DVD Razz Wiem, że to nie to samo, ale lepsze nagranie niż nic. "Na samą myśl pragniemy od początku pić!".. ja chcę na Wampiryyy!! Do Romy!! SadSadSad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kuncyfuna
Admin (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 6841
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ...z prowincji.

PostWysłany: Pon 15:06, 15 Wrz 2008    Temat postu:

Któraś dziewczyna z forum TW wyszperała na MySpace Oli Bieńkowskiej nagranie "Na orbicie Serc" i "Taki miły jak nikt" z Olą (to logiczne raczej), Marcinem Wortmannem oraz Łukaszem De. Smile

[link widoczny dla zalogowanych] (wystarczy troszeczkę zjechać na dół). Miłego oglądania Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> Musicale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 31, 32, 33  Następny
Strona 2 z 33

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1