Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna
Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy
Wrażenia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> My Fair Lady
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ola
KMTM


Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 1556
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: czarna dupa

PostWysłany: Czw 23:34, 30 Kwi 2009    Temat postu:

wilhelmina napisał:


Trochę słabsza była dziś Ola Meller, wokalnie, bo aktorsko bez zarzutu.


a moje kolezanki byly zachwycone jej gloseeem Smile
ale zgodze się, bylo slychac chrypke..w 2 akcie Wink ale to drobiazg..
mnie Ola zachwycila. jest cudowna w tej roli. Tak samo Richter. Ma super głos. i aktorsko tez swietnie.

Alicja Piotrowska dzisiaj mi zabrala uwage... i dobrze... bardzo mi sie podobalo jak "smakowala" to cos co gotowala.. Very Happy smiesznie to wyszlo

Jerzy Michalski był tak jakby w tle.. tak prawie w ogole nie zwrocilam uwagi.

Andrzej Sledz bardzo mi sie podobal.. jest troche inny niz Jacek Wester.. wydaje mi sie ze Jacek jest zabawniejszy zwlaszcza w tym "jestem wstrzasniety" ale generalnie podobalo mi sie, wiec na plus zdecydowanie Wink

Kurcze. Krolowa zaslonila mi pol sceny walca.. bo siedzialam w 3 rzedzie calkiem z brzegu i o.

Szyc Dziedzic Wojciechowski- wspaniala trojka Very Happy jakie oni miny robia.. i w ogole sa swietni. Wink)

A co do Pana Bernarda... jest niesamowitym dokumentnym golodupcem Very Happy

No nie moge sie doczekac jutra... bardzo jestem ciekawa Karoliny Trebacz i Tomka Wiecka... po tak wspanialych kreacjach Oli Meller i Marka Richtera trudno mi sobie wyobrazic kogos innego Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kamilka__
KMTM


Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią 20:47, 01 Maj 2009    Temat postu:

29.04.2009 -> Więcek, Trębacz, Śledź

Karolina Trębaczma śliczny głos. Aktorsko była ok, ale bez rewelacji. Żal mi się jej zrobiło jak po balu, już w domu Higginsa w "I did it" miotała się od jednego pana do drugiego... Za to Śledziowy Pickering i Więckowy Higgins mnie ujęli. Henry - taki słodki drań, Pickering - przezabawny Smile Boskie trio Alfred D. & company: P. Szyc cokolwiek zagra zrobi z tego arcydzieło, a jego koledzy też niczego sobie ;p Dziadek miał cudną solówkę.

Konie w Ascot - omal nie spadłam z krzesła Very Happy Walczyk pikny oczywiście, zresztą w żadnej scenie zbiorowej nie wiedziałam gdzie patrzeć.

P.S. 1: Komuś mikroport nawalał więc scena balu w ambasadzie troszkę się zepsuła. Ale tylko troszkę.

P.S. 2 (na prośbę mego taty): Dlaczego nie było bisu? Wszyscy klaskali, głośno i długi, było kilka ukłonów i... Zapalili światło. Więc widzowie zaczęli się zbierać. I koniec.

P.S. 3: Czy tabelka obsadowa na zawsze ustąpiła miejsca ekranowi komputerowemu? Czy to tylko chwilowa niedyspozycja?

Raczej już na zawsze. A szkoda, bo przywiązałam się do tabelki.. Taka klimatyczna była.. Ale co zrobić.. Nasz teatr robi się nowoczesny i "światowy".. - K.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wilhelmina
KMTM


Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 605
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pią 22:47, 01 Maj 2009    Temat postu:

No to lecimy...

A to psikus. Bo kochani forumowicze wprowadzili mnie w błąd. Dziś wcale nie było II obsady, tylko mieszanka! Czyli: Richter, Trębacz, Śledź, Michalski.

Kochana majferka... No tak... Ja znowu nic tylko się zachwycałam. Tym razem miałam bardzo dobry widok - siedziałam w drugim rzędzie i miałam na co patrzeć. (Szłam z nastawieniem, że dziś będę krytycznie oceniać, bo myślałam, że będzie Więcek + Trębacz. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy w brązowym płaszczyku pojawił się Richter. Pierwsza myśl: "No to krytyczną ocenę diabli wzięli." Wink)

Do rzeczy... Karolina Trębacz zaczyna chyba "czuć" rolę Elizy. Dziś naprawdę świetnie zagrała - owszem, były gorsze momenty, ale ogólnie wyszło jej świetnie. Już w pierwszej scenie mnie zachwyciła - w "Jak fajnie byłoby" była wyborna! Dodaje różne "dźwięki" i pojedyncze słowa, np. w momencie, gdy Eliza siada na wózek krzyknęła "Jedziemy!". Jej Eliza stała się bardziej naturalna, aczkolwiek wciąż czasami mówi zbyt wyraźnie i dokładnie. Jeszcze odrobinę niedbalstwa i Karolina będzie naprawdę wspaniałą Elizą. Może to jakiś zła passa, ale Karolina, tak samo jak Ola Meller wczoraj, była dziś słaba wokalnie. Szczególnie w "Jak fajnie byłoby" i "Nie gadaj lecz działaj", bo "Przetańczyć całą noc" dobrze, ale też coś mi momentami nie pasowało. Zauważyłam też, że Karolina nie bardzo wie, co zrobić z koszulą nocną w "Przetańczyć całą noc" - okropnie ją dziś ściskała, jakoś tak jak ręcznik. O wiele lepiej wychodzi to Oli Meller, która nie zwija koszuli jak prześcieradło. Nie podoba mi się też fakt, że Karolinie-Elizie brak gracji. No wiem - na początku to jak najzupełniej pasuje, bo przecież u Elizy manier brak, ale już później jej chód i bieg trochę razi - jednak Eliza po "zmianie" powinna stąpać delikatnie. Nieźle Karolinie-Elizie wyszły dwa długie dialogi z Higginsem - drugi trochę lepiej. Generalnie, nie lubię w pierwszym dialogu tego, że gdy Eliza rzuca Higginsowi pantofle dodaje "Jeszcze jeden" - ten tekst i Oli i Karolinie wychodzi bardzo nienaturalnie, bo... hmmm oba pantofle już rzuciły. Myślę, że powinien być jakiś większy odstęp między rzucaniem obu pantofli - wtedy tekst wyszedłby mniej sztucznie (o matko, jakie ja pierdoły roztrząsam?!). Karolina-Eliza bardzo ładnie wygląda w balowej kreacji, nieco lepiej niż Ola Meller. I fakt, że jest blondynką bardzo na to wpływa - jakoś ta biżuteria błyszczy na niej bardziej niż na Oli. O właśnie - czy obie Elizy mają w balowej kreacji czerwoną szminkę? Bo dziś rzuciło mi się w oczy, że Karolina miała czerwoną, a u Oli wcześniej tego nie zauważyłam. W każdym bądź razie - czerwona szminka bardzo na plus.

No i reszta, czyli:
Podoba mi się relacja Higgins-Richter – Eliza-Trębacz. Eliza Karoliny pasuje do Higginsa-Richtera trochę bardziej niż Eliza-Ola. Bo Eliza Karoliny jest taka “aniołkowata”, nie wiem, może to sprawa wyglądu Karoliny. Ale ona jest taką delikatną Elizą. Wiem, że wcześniej gdzieś napisałam, że wolę Elizę-Olę za to, że jej Eliza nie jest głupiutka. A dziś bardzo pasowała mi taka głupiutka Eliza. Może to właśnie fakt, że w duecie z Higginsem-Richterem taka głupiutka Eliza pasuje. A wcześniej, z Higginsem-Więckiem taka Eliza jakoś tak no nie wiem (słów mi brakuje, wybaczcie, jest późno). O już wiem! Chodzi mi o to, że w duecie Richter-Meller Eliza zawsze trzyma gdzieś te swoje pazury, sprawia wrażenie osoby, która jak chce to potrafi się odgryźć. A taka Eliza trochę nie pasuje do Higginsa, który ma silny charakter, bo wtedy obie te postaci mają silne charaktery. Wolę jednak, gdy to Higgins ma jako jedyny silny charakter, a Eliza wydaje się taka zagubiona trochę, niby jest na tak, niby na nie, poddaje się ludziom, którzy ją przyjmują. Lekko zdezorientowana, faktycznie niepewna czy radzi sobie dobrze, czy źle. I tak właśnie dziś zagrała Karolina. Mnie to odpowiada.

Wcześniej nie pisałam nic o Zoltanie. A przecież to taka pocieszna postać! Mam wrażenie, że to taki rodzynek w tym spektaklu, bo strasznie się wyróżnia. Cały spektakl jest niby elegancki, klasyczny, wszystko idzie właściwym torem, postaci są takie jakich widz mógłby się spodziewać, a tu nagle wyskakuje facet wyglądający jak Pan Kleks. Ale co tam wygląd! On jeszcze zachowuje się zupełnie inaczej niż reszta postaci! Ta postać jest dużym atutem majferki. Zauważyłam, że Perski zawsze zostaje nagrodzony brawami po swojej solówce, która też nijak pasuje do reszty spektaklu – wszędzie klasyczna muzyka i śpiew, niby nic nadzwyczajnego, a tu taki pan wyskakuje jeszcze z dwiema pannami w skórze. Bardzo podobają mi się światła w tej piosence – zielone i czerwone (nie mylę się, prawda?). Z przyjemnością się słucha wywodów Węgra. Co prawda, za pierwszym razem, gdy Zoltan się pojawia na scenie i “rozmawia” z Higginsem, strasznie mnie irytuje. Ale to chyba zamierzony efekt. Ja czuję nie mniejszą irytację niż Higgins.

Michalski dziś zdecydowanie lepszy niż wczoraj. Dziś już zaśpiewał swoim wielkim głosem, więc brawa jakie się należały takie były. Tak, nie lubię Freddy'ego. Po prostu nie. To jest anty-mężczyzna. A ja nie lubię ciap, oferm i wszelkich innych dziwnych, którzy są bardziej romantyczni niż kobieta. I na tym zakończę – więcej o tej postaci pisać nie będę. No, ale piosenkę ma ładną, o.
Ale strój obrzydliwy – tylko podkreśla ciapowatość. Fuj, fuj... I ten kapelusik. Dobra, ja już naprawdę kończę pisać o Freddym.

Jakże wspaniała za każdym razem jest matka Higginsa! Pani Gierlińska jest w tej roli idealna. Uwielbiam sposób z jakim się odnosi do syna. Wspaniałe jest, gdy za pierwszym razem w scenie w Ascot mówi “herbata” typowo Higginsowo. Albo gdy później dodaje “ą” w kilku słowie i robi minę pod tytułem “ups!”. Ale nie lubię matki Higginsa na końcu. Za to, że trzyma stronę Elizy. A ja chyba jako jedna z nielicznych kobiet trzymam stronę Higginsa. Nic na to nie poradzę no... Oczywiście, że rozsądek podpowiada co innego. No bo jak to nie solidaryzować się z kobietą, która wyrwała się z łap tyrana i egoisty? Ale przecież to jest tak piękny moment, gdy Higgins naprawdę się otwiera i mówi Elizie co czuje. Ja nie potrafiłabym jak Eliza wciąć torebki i wyjść. Brr... i ten chłód tej sceny. Oj, biedny Higgins... No tak, ale ogólnie rzecz ujmując, lubię matkę Higginsa.

Ciężko mi cokolwiek pisać o Pickeringu. No bo tak, bardzo lubię Pickeringa-Śledzia. Wczoraj napisałam, ze jest za mało wojskowy. Dziś stwierdziłam, że jest ok. Myślę, że sęk w tym, że Pickeringa w sumie to mało jest w tym spektaklu. No ja wiem, ze to jedna z głównych postaci, ale on jest w cieniu. Podoba mi się to, że u Pickeringa-Śledzia nic nigdy się nie zmienia – za każdym razem mamy tego samego Pickeringa, linijka po linijce, mina po minie, gest po geście. Chociaż dziś była bardzo nieładna wpadka, tylko nie wiem czy obaj panowie to powiedzieli czy tylko jeden, bo mi Pani Pierce zasłoniła obu panów. W scenie po balu, gdy Pani Pierce mówi “Dobranoc, panie profesorze” obaj panowie mówią “Dobranoc pani Pierce”. No tak, tylko, że dziś z “Pani Pierce” zrobiła się “Pani Pickering”. Miałam wrażenie, że to Śledź źle powiedział, a potem stwierdziłam, że obaj panowie źle powiedzieli, a potem doszłam do wniosku, ze przecież nie mogli się pomylić obaj... no i teraz sama nie wiem. A właśnie – zauważyłam, że nie tylko Pickering jest wstrząśnięty, bo matka Higginsa też mówi raz “jestem wstrząśnięta” w scenie w Ascot Wink Ach, ci wstrząśnięci ludzie.

Już o Alfedzie Dolittle nie będę pisać, bo dziś to samo co zawsze – Bernard Szyc jest wspaniały w tej roli i gra bezbłędnie. W czasie przerwy zasłyszałam tu i tam, że najbardziej się podoba właśnie Alfred Dolittle. Jakaś pani stwierdziła: “Ma najlepszy głos i najlepiej tańczy.” Tak, Alfred to wspaniała postać. Kradnie spektakl innym postaciom Wink

A właśnie. Dziś przewrócił się stragan po prawej, w pierwszej piosence Elizy (chyba w piosence, ale w każdym bądź razie na początku). A potem komuś spadło coś metalowego (chochla, perhaps?) w rękawie i było to strasznie słychać. Więcej jakichś poważnych wpadek nie było. Generalnie spektakl udany, ale publiczność tragiczna. Było bardzo dużo wolnych miejsc – glównie na balkonach. A poza tym, większość widzów wydawała się strasznie znudzona spektaklem (ja tego nie rozumiem, jak można się nudzić na takim spektaklu, gdzie bez przerwy coś się dzieje, ja często nie wiem gdzie oczy wlepić, tzn. dziś wiedziałam, gdzie, ale chodzi mi o to, że przecież jest tyle wspaniałości na scenie! nudzić się?! bluźnierstwo!). Ach, miałam już dawno napisać – w “Muszę się żenić dzisiaj rano” i w ogóle w reszcie scen zbiorowych podobają mi się prostytutki – uroczo wyróżniają się tymi piórkowymi szalami, czy co to tam jest. Szczególnie fajnie wygląda Ania Urbanowska Wink zawsze przyciąga mój wzrok.

No i co tam jeszcze... a, uwertura, właśnie. Strasznie się cieszę, że pomimo tego, że jest długa, to jest cały czas grana. Nie wyobrażam sobie majferki bez uwertury. Uwielbiam moment, kiedy rozbrzmiewają pierwsze dźwięki i można w spokoju się nimi nasycać patrząc na zmieniające się kolory na kurtynie. Ten moment jest dla mnie magiczny, nie umiem wtedy pohamować uśmiechu jaki pojawia się na mojej twarzy. Szczególnie, że uwielbiam muzykę z majferki i przyjemnie jest posłuchać tych wszystkich ślicznych motywów.

Dalej... hmmm... No i co ja mam jeszcze napisać? Bo chyba nie chcecie po raz n-ty czytać o tym jak wspaniały jest Higgins-Richter? Wiem, że nie chcecie, ale no... Nie umiem się nie zachwycać Higginsem. Dziś siedziałam blisko, więc mogłam w pełni podziwiać grę Richtera. Jego Higgins jest taki... żywy. Wszystkie emocje tak pięknie widać na twarzy, tak wyraźnie słychać w głosie. Dla mnie Higgins jest tylko jeden. Dlatego ciężko mi będzie teraz pozytywnie oceniać Higginsa-Więcka, bo ja uprzedzona jestem i będę. Klapa. A nie lubię uprzedzeń. Ale co tu zrobić? Umysł każe w jedną stronę, a ten drugi organ nieco niżej w drugą... ale ciiiiii... (o Chryste panie, zamknij się Mina. idź spać.)


A dziś zanim wyszłam z domku na majferkę wypiłam kieliszek... sherry (“Sherry? Gdzie ta sherry?”). Jaoś tak wyszło. Nie mogłam odmówić, skoro sherry kojarzy mi się z moim ulubionym spektaklem Wink


No tak... nie czytajcie, spalcie, skasujcie, wyrzućcie. Jest późno, jest nieskładnie. Czyli Minowy standard.


Ostatnio zmieniony przez wilhelmina dnia Pią 22:55, 01 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Pią 23:05, 01 Maj 2009    Temat postu:

Teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa Elizy-Karoliny. Dzięki, Mino, aż przyjemnie czytać, tyle w tym entuzjazmu Very Happy Jeszcze trochę, a zaczniemy Cię podejrzewać o początki fangirlizmu!

I wybacz, ale nie mogę się powstrzymać: jak tam Dziadek, dalej robi te swoje triki z chustką a la Pavarotti? Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wilhelmina
KMTM


Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 605
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pią 23:17, 01 Maj 2009    Temat postu:

no ba! Dracze! chustka Dziadka jak była, tak jest!
Zresztą właśnie, nie pisałam o Dziedzicu nigdy, a przyznam, że bardzo lubię ten krótki fragmencik, który on śpiewa. Wprowadza tak wspaniały nastrój. Ma się ochote płakać razem z wszystkimi na scenie, że Alfred ma sie żenić. Tak jak nigdy jakoś specjalnie Dziedzic na mnie wrażenia nie robi, tak tym śpiewaniem na beczce mnie ujął.


Co do fangirlizmu, ciiiii... Mina twierdzi, że nie. Ale Mina i tak wie, że tak. Nie. Tak. Nie. Tak. Nie. Tak. No i tak to z Miną jest. No ale ciiiiii... Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Draco Maleficium
Moderator (KMTM)


Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 4374
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Anatewki

PostWysłany: Pią 23:22, 01 Maj 2009    Temat postu:

Tak, tak, Mino, my też swoje wiemy Wink To się zawsze tak zaczyna! Najpiew jest faza "in-denial," a potem... no, potem to jedna wielka gehenna przeplatana kwikiem.

Nie mogę się doczekać kolejnego Majfera.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ola
KMTM


Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 1556
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: czarna dupa

PostWysłany: Sob 0:13, 02 Maj 2009    Temat postu:

01.05.09

wilhelmina napisał:
No to lecimy...

A to psikus. Bo kochani forumowicze wprowadzili mnie w błąd. Dziś wcale nie było II obsady, tylko mieszanka! Czyli: Richter, Trębacz, Śledź, Michalski.


sama byłam bardzo zdziwiona jak pojawil sie pan Richter.. jestem tak ciekawa Więcka...ale Richter jest prześwietny w tej roli każdym gestem. i absolutnie uwielbiam jego głos! taki ze mnie gentelmeeen... uwielbiam go w tym kawałku.. Very Happy

Karolina Trębacz- ojj miło się zaskoczyłam.. szczerze mówiąc nie spodziewałam się po tym co się mówiło.. tez zwróciłam uwagę na to ze Karolina sobie dodaje trochę ale to na plus. Szkoda tylko ze w momencie jak Eliza wraca się po torebkę Eliza-Karoliny nie wyciągnęła rąk jak Eliza- Oli. Bardzo mi sie podobało jak Karolina się tak błąkała niezauważona po balu w ambasadzie.. tzn jak bładziła wzrokiem wcześniej u Oli tego nie widziałam ale pewnie dlatego ze siedzialam z boku. Tak jak napisala Mina Karolina jeszcze za duzo mowi poprawnie. bardzo ładnie śpiewała. no podsumowując podobała mi się Smile

i Krzysiek Wojciechowski bardzo mi sie dzisiaj-wczoraj podobał. Robi genialne miny i fajnie chodzi taki pogarbiony Very Happy


Ostatnio zmieniony przez ola dnia Sob 10:34, 02 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vi ^^



Dołączył: 10 Lip 2008
Posty: 323
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 39,7 km od Teatru Muzycznego w Gdyni ; ))

PostWysłany: Sob 10:26, 02 Maj 2009    Temat postu:

29.04. godz. 19.00, parter

MFL to jeden z wielu spektakli, do których byłam negatywnie nastawiona, bo film nudny, brzydki, więc i spektakl będzie taki. Rozczarowałam się, bo przedstawienie było fantastyczne. ^^

Eliza- miałam Karolinę (chciałam mieć Olę) i … było bardzo fajnie. Teksty Elizy przed przemianą idealnie przypominają mi moją wychowawczynię (uwagię, jedynkię itd. Razz). Bardzo mi się podobało jak Karolina grała, bo myślałam, że będzie taka słodka jak w Foocie, a na początku była konkretną, twardą babką, która zmieniła się w prawdziwą damę. Fajnie śpiewała. Gdy tańczyła z Markiem walca robiła to jakoś nieporadnie… Marek miał więcej gracji niż Karola.
Nie wyobrażam sobie Reni, w którymkolwiek ze strojów Elizy, dlatego nie mogę się doczekać września.

Higgins- Więcek. Och, ach, ech…. xD. Ubóstwiam tego człowieka. W wydaniu poważnym też wypadł bardzo fajnie. Śpiewał jak to Więcek tylko potrafi. Miałam szczęście, bo najczęściej spacerował sobie po lewej stronie sceny, czyli mogłam sobie na niego popatrzeć ^^. Higginsa jako bohatera nie trawię, w ogóle nienawidzę facetów, którzy tak traktują kobiety, wrr.

Pickering- Śledź. Jego mimika jest fantastyczna, jego reakcji na pytanie Higginsa: dlaczego nie jest kobietą? nie zapomnę do końca życia. Naprawdę ^^.

Alfred Doolittle- Szyc. Myślałam, że to jest taki aktor jednej roli, że tylko w Skrzypku jest fenomenalny i po raz n-ty się pomyliłam. Wspaniały gołodupiec z niego Very Happy. Bosko zaśpiewał ,,Jeden mały szczęścia łut’’ razem ze swoimi kompanami. To on mówił, gdy kogoś cytował:,, cytat (….) koniec cytatu’’?

Do Krzyśka Wojciechowskiego już się przekonałam na Skrzypku (i Willarda mu wybaczyłam…), teraz też rzucał się w oczy, w przeciwieństwie do Dziedzica…

Łukaszem jestem rozczarowana, bo tak go tu opiewacie, a w MFL wypadł blado. Nawet bardzo. Wiem, że to mała rólka, ale Krzysiek potrafił wykazać, Dziadu nie, był taki niedostrzegalny.

Z tych małych ról to wyróżniała się jeszcze:
-służba Higginsa: Alicja Piotrowska- ,,przecież kręcę!’’, jej mimika, Marta Smuk z tą miotełką i Tomek Gregor zasypiający na stojąco, który przewidywał, co będzie potrzebne Higginsowi (ten mówił o herbacie- Tomek przynosił herbatę itd.) W ogóle cała służba wypadła bardzo fajnie w piosence ,,Biedny nasz pan Higgins’’ (?).
-Renia mi kilka razy mignęła i fajna z niej wieśniaczka i te ruchy ^^.
- Wisłocki ze swoimi ząbkami i śmiesznym kapeluszem też gdzieś się pojawił.
-Marek Kaliszuk jest fajnym Karolem, jakoś trochę nie pasuje do pani Higgins (ostentacyjnie dłubał sobie w buzi, podciągał spodnie itd.), ale baaaaaaaaardzo fajnie zatańczył walca. Przyćmił Karolę, resztę zespołu także. Widać, że brał udział w TZG xd.

Jedyne co mi się bardzo nie podobało to gra Bacajewskiego. Pierwszy raz widziałam go w trochę większej roli i było kiepsko.

Nie jest to spektakl, który mogłabym oglądać non stop, bo to trochę nie moja bajka i nie lubię takich strojów, ale wybiorę się jeszcze kilka razy, żeby sobie Elizy porównać. Choreografia genialna, po ,,Muszę się żenić dzisiaj rano’’ się rozkręcili (lepiej późno niż wcale), piosenki też, uwertura bardzo fajna i to chyba wszystko… Mi się podobało, a Korwin był wkurzony, ciekawe jak wygląda MFL, kiedy Korwinowi się podoba? -.-

Fajne zakończenie. Happy endy są nudne, a tu było tak… oryginalnie.
Tylko Karolina Trębacz i Marek Kaliszuk machali na oklaskach. Jeszcze to Marka klaskanie było śmieszne, robił to jakoś tak, że klaskał najpierw u góry, a potem coraz niżej xD. Zawsze, gdy jestem w teatrze macha więcej aktorów, a teraz tylko dwoje...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ola
KMTM


Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 1556
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: czarna dupa

PostWysłany: Sob 10:32, 02 Maj 2009    Temat postu:

Vi ^^ napisał:
To on mówił, gdy kogoś cytował:,, cytat (….) koniec cytatu’’?


Tak to mówil Alfred-Szyc Smile)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
polajda
KMTM


Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 1456
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Sob 15:58, 02 Maj 2009    Temat postu:

Vi ^^ napisał:


Nie wyobrażam sobie Reni, w którymkolwiek ze strojów Elizy, dlatego nie mogę się doczekać września.

Ja sobie też nie mogę jej wyobrazić! Jestem pewna, że świetna będzie przed przeminą w swoich łachach i w swojej mowie, ale po przemianie...:O dama w sukiniach... ciekawe, ciekawe Very Happy z niecierpliwością czekam na wrześnień i nie ukrywam, że dla mnie wtedy będzie więcej pretekstów, żeby chodzic na MFL częściej Very HappyVery HappyVery Happy


Vi ^^ napisał:

Łukaszem jestem rozczarowana, bo tak go tu opiewacie, a w MFL wypadł blado. Nawet bardzo. Wiem, że to mała rólka, ale Krzysiek potrafił wykazać, Dziadu nie, był taki niedostrzegalny.


Mam takie same odczucia. Dla mnie Łukasz jest tutaj zwykły, mdły, bez wyrazu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.teatrmuzycznywgdyni.fora.pl Strona Główna -> My Fair Lady Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1